czwartek, 18 kwietnia 2013

Zdrowsze farby do włosów (bez amoniaku, SLS, silikonu, parabenów, rezorcyny, niklu)- efekty, porównanie, składy, trwałość...


No cóż. Skończyła się era farbowania u fryzjera- ten optymistyczny rym niech stanie się zatem wprowadzeniem do moich wywodów na temat farb do włosów. Mimo, że jestem dość jasną blondynką w naturze- włosy delikatnie rozjaśniam lub przyciemniam.

Dla "farbiarskich" koncernów byłam do tej pory bardzo wdzięczną klientką. Włosów nie chciałam zapuszczać- nie zwracałam uwagi na składy, amoniak, nikiel czy inne komponenty. Nie kierowałam się też nigdy ceną farby- a zdecydowanie odcieniem na pudełku. Farby, z którymi miałam do czynienia kosztowały zarówno 7- 10 złotych (Marion- bez amoniaku i wody utlenionej, Joanna Multi Cream- bardzo naturalne i trwale błyszczące kolory, Delia 9.1, Verona Revia- naprawdę świetne farby), jak i nawet 60 złotych (farby profesjonalne L’Oreal Inoa).

Nie interesował mnie skład- przy comiesięcznym obcinaniu włosów i zawrotnym tempie ich wzrostu- takie rzeczy nigdy nie miały dla mnie znaczenia. Zapach? Owszem- denerwował i drażnił nie tylko mnie. Ale traktowałam to jako nieodłączną część koloryzacji. Obserwacji składu nie nauczyła mnie również przygoda z pewnym „księżycowym pyłem” (bez amoniaku!)- po 5 minutach od nałożenia poczułam na głowie pieczenie- po dotknięciu skóry okazało się, że na Glowie mam dziesiątki małych sączących się bąbli- szybkie spłukanie farby i pół roku rekonwalescencji- aby z pustych miejsc cokolwiek wyrosło.

Walkę wygrałam. Farbowanie koloryzatorami z amoniakiem zostawiłam sobie na kilka razy w roku. Wtedy tez postanowiłam odrobinę zapuścić włosy. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że...nie mogę tego zrobić. Uzyskanie równej linii do brody graniczy z cudem. Bez podcinania końcówek co miesiąc moje włosy niszczyły się w zawrotnym tempie. Postanowiłam spróbować farb z ograniczoną do minimum zawartością chemii. Nie zdecydowałam się jednak na nieprzewidywalną hennę. Pierwszy był Biokap, potem Nature & Care od Sante Verte...Wtedy przepadłam...:). Czyżby ideały?


W niniejszym wpisie zawrę opinię na temat dwóch farb, z pewnością ukażą się kolejne- odkryłam fantastyczne działanie zdrowszych farb i nie mam najmniejszego zamiaru ich „odstawiać”:). Obie farby są farbami trwałymi.

BIOKAP
Firma Biokap w swojej ofercie posiada 2 rodzaje farb do włosów (Nutricolor, Nutricolor Delicato), krem do rozjaśniania oraz całą gamę przeznaczonych do włosów i skóry głowy produktów pielęgnacyjnych.

Na stronie internetowej producenta KLIK przeczytacie więcej o wszystkich produktach- oraz znajdziecie wszystkie palety kolorystyczne oferowanych farb. Wybór jest naprawdę spory- mały wybór kolorów wśród zdrowych farb bez amoniaku i zero platynowych wręcz blondów- to tylko mit. Same się przekonacie...

Sante Verte
Farby Nature&Care to nie jedyny kosmetyk oferowany przez Sante Verte. Na stronie producenta KLIK znajdziecie takie produkty jak suplementy diety, produkty naturalne, produkty dla wegetarian, witaminy, syropy, kosmetyki zarówno przeznaczone do sprzedaży w drogerii, jak i aptece.

Informacje od producenta (fragmenty ulotek, informacje ze stron internetowych):
Biokap
-farba polecana dla osób o wrażliwej skórze oraz z problemami dermatologicznymi
-barwnik, który zapewnia wysoki poziom ochrony dermatologicznej skóry głowy
-koloryzacja plus ochrona
-farbę można stosować na przesuszone i zniszczone włosy w celu ich odżywienia i przywrócenia blasku
-trwała koloryzacja- gwarancja pokrycia siwych włosów w 100% już przy pierwszej aplikacji

Nature&Care:
Farba do włosów o zmniejszonej do minimum ilości środków chemicznych. Zawiera multiwitaminowy dodatek -szok multiwitaminowy- do wzmocnienia wartości pielęgnacyjnych, odżywczych i pogłębienia głębi koloru. Odżywka, zastosowana po procesie farbowania, dodatkowo pielęgnuje i wzmacnia włosy. Ułatwia rozczesanie i nadaje włosom blasku i jedwabnego wyglądu. Zawiera szereg wyciągów roślinnych i olej z awokado. Farba nie zawiera środków niszczących włosy, jak: amoniak, rezorcyna, silikony, parabeny, SLS.

Opakowanie/zawartość:

Biokap
-standardowy kartonik, a w nim: instrukcja w języku polskim, emulsja bazowa, krem koloryzujący w tubie, foliowe standardowe rękawiczki, krem zabezpieczający skórę podczas farbowania (!), kondycjonujący szampon po farbowaniu


Nature&Care
-standardowy kartonik, który zawierał: dwie instrukcje- w tym jedna całkowicie po polsku, rękawiczki kauczukowe, czepek na głowę, emulsję bazową, krem koloryzujący w tubie, multiwitaminową saszetkę dodawana do farby, odżywkę po farbowaniu

Dostępność/cena/kolory:
Biokap kupiłam w Aptece przy ulicy Legnickiej we Wrocławiu i zapłaciłam za niego niecałe 30 złotych. Dostępność w aptece w Waszej okolicy sprawdzicie TU. Pełna paleta odcieni farby zamieszczona na stronie producenta KLIK.

Nature&Care natomiast kupiłam w stacjonarnym sklepie z naturalnymi kosmetykami w moim mieście. Za farbę zapłaciłam ok. 35 złotych z rabatem. Dostępne kolory przedstawiają poniższe zdjęcia (można je powiększyć).




Aplikacja/stosowanie/konsystencja:
W obu wypadkach farbę stosujemy identycznie jak farbę tradycyjną. Aplikacja jest bezproblemowa dzięki wygodnej butelce, którą wystarczy wstrząsnąć by wymieszać komponenty mikstury. Obie mieszanki mają jasny kremowy kolor, są aksamitne i na tyle gęste- by nie spływać z włosów. Biokap sprawia wrażenie bardziej gęstej niż Nature&Care. Farba nie kapie, nie zastyga na włosach, nie tworzy skorupki. Łatwo się rozprowadza, nie plącze włosów- wygonie przeczesać je grzebieniem po aplikacji mieszanki. Nie plami ubrań.

Biokap zawiera krem zabezpieczający skórę przed zabrudzeniem- mimo, że go nie użyłam- moja skóra nie była zafarbowana.

Nature&Care- producent to zaleca, choć konsystencja nie wymaga użycia czepka na czas koloryzacji.




Zapach:
W obu przypadkach delikatny, bardzo przyjemny, słodko- kwiatowy i naturalny. Zero drażniącego zapachu przyprawiającego o ból głowy. Pokuszę się nawet o nazwanie obu farb...pachnącymi:).

Farbowanie skóry/podrażnienia/szczypanie/alergie:
Jedna i druga farba na czas farbowania zastyga np. na uchu- jednak nie barwi, ani nie brudzi- łatwo daje się wypłukać. Nature&Care zawiera w opakowaniu zabezpieczenie w postaci czepka.

Obaj producenci zalecają wykonanie próby uczuleniowej przed aplikacja farby. Farby nie uczuliły mnie, nie wywołały nadwrażliwości. Nie czułam szczypania, pieczenia. Składniki farb nie podrażniły mnie ani nie wywołały alergii. Skóra głowy nie jest przesuszona, „baby hair” na miejscu.

Pokrycie odrostów/jednolitość koloru/kolor na pudełku a rezultat:
Biokap
Choć wspaniale pokrył całe włosy - odrost był delikatnie ciemniejszy i bardziej „ciepły” niż reszta włosów. Ale na pozostałej części kolor jak najbardziej jednolity. Nie lubię tej początkowej fazy- chciałabym mieć kolor „na już”. Co ważne- zgodny z kolorem na wzorniku i pudełku. Odrosty pokryte całkowicie, choć nieci cieplejszym odcieniem.

Po 3-4 myciach różnica między odrostem a resztą włosów stała się niemal niezauważalna, a włosy bardzo szybko zyskały chłodny- lekko popielaty odcień. Z każdym dniem stawał się coraz bardziej perłowy zamiast żółty. Żółtych tonów nie doświadczyłam aż do kolejnego farbowania.


Nature&Care
Świetnie pokrył całe włosy, odrost NIE RÓŻNI SIĘ ANI O TON od końcówek. Kolor na początku wpada w róż, który wypłukuje się po 1-2 myciach. Trochę różnił się od koloru na opakowaniu. Był znacznie bardziej ciemny, mysi i ...nijaki. Z każdym dniem robił się jednak bardziej jaśniejszy i po ok. 5-6 myciach był już blondem. Jest to zdecydowanie ciepły blond, który z dnia na dzień zyskuje ciepłe, złote tony (nie mylić z żółknięciem). Zdecydowanie wolę chłodniejsze odcienie, ale jesienią- na pewno do niego wrócę.


Stan włosów po spłukaniu farby i później:
Biokap
Pod tym względem to mój KWC, nie mam pojęcia jak to możliwe, ale po farbie Biokap moje włosy są w znacznie lepszym stanie niż przed farbowaniem- i to na długo! Aż do kolejnego farbowania włosy były mięsiste, mocne, grubsze. Świetnie się układały, niesamowicie błyszczały. Nie elektryzowały się, były odżywione i zdrowo wyglądały. Prosta linia cięcia przy brodzie trwała i trwała- końcówki się nie kruszyły- baby hair nie zrobiły się słabe. Biokap znacznie polepszył kondycje moich włosów. Zero zniszczonych końcówek.

Nature&Care
Nie dala tak spektakularnych efektów jak Biokap, choć nie zniszczyła moich włosów. Jednak po 2 tygodniach od farbowania włosy przestały się układać, a końcówki sterczały na wszystkie strony. Były delikatnie słabsze, niż przed farbowaniem- choć chwilę przed nim były podcinane. Włosy nie były jednak tak miękkie i puszyste jak w przypadku Biokap’u.

Trwałość koloru i blasku:
Biokap
5/5- trwałość koloru, jego odcień, błyszczące i miękkie naturalne włosy- Biokap zasłużył na 5
Nature&Care
3/5- błyszczały w mniejszym stopniu niż przy Biokapie, nie były w tak dobrej kondycji, choć kolor jest tak samo trwały, to z dnia na dzień coraz bardziej słoneczny i nieprzewidywalny:)

Załączona odżywka/ szampon:
Obie saszetki zasługują na uwagę- znacznie różnią się od produktów drogeryjnych. Zmiękczają włosy zauważalnie. Nadają fantastyczny blask. Odżywka załączona do Nature&Care jednak znacznie bardziej przypadła mi do gustu.

Zawartość „natury”:
Biokap
-90% mieszanki koloryzującej stanowią składniki naturalne (roślinne proteiny sojowe, owsiane i ryżowe), liofilowe kwasy owocowe, wyciąg z wierzby, naturalny olej arganowy BIO- o wszelkich właściwościach i dokładnym opisie składników naturalnych, przeczytacie TUTAJ
-brak składników pochodzenia zwierzęcego
-wyselekcjonowane składniki pozyskiwane z olejków roślinnych lub innych części rośliny  (orzechy kokosowe, ziarna palmowe, oliwa, ziarna soi, owoce drzew i owoce cytrysowe)
-pozostałe 10% składników pochodzenia syntetycznego- ograniczone tylko do tych, których nie można pozyskać od roślin (emulsyfikatory, stabilizatory, utleniacze)
-poziom barwników zawsze poniżej 2,5%

Nature&Care
Do mieszanki dodajemy saszetkę z multiwitaminowym ekstraktem- skład całości- choć w dużym stopniu pozbawiony „chemicznych śmieci”- jest jednak mniej „rozpieszczający” włosy niż skład Biokap’u.

Skład (deklaracja producenta zawarta na opakowaniu lub na ulotce):
Biokap nie zawiera: niklu, kobaltu, rezorcyny, hydrochinonu, amoniaku, parabenów, laurylosiarczanu sodu, silikonów, PEG-2 oleaminy, kwasu p-hydroksybenzoesowego, tetrahydro-6-nitrochinoksaliny, 0 Aminofenolu, ftalanu, paraffinum liquidum, alkoholu


Nature&Care nie zawiera: amoniaku, rezorcyny, silikonów, parabenów, SLS.


Plusy:
Biokap- w zasadzie same plusy, chłodny odcień to plus dodatkowy, kolor taki jak na opakowaniu;krem zabezpieczający przed zabarwieniem skóry; farbę nazwałabym wręcz odżywką do moich włosów- wyglądają lepiej niż przed farbowaniem:)
Nature&Care- czepek, świetne kauczukowe rękawiczki, świetna odżywka, śliczne kolory w ofercie

Minusy:
Biokap- nie widzę żadnych poza dostępnością i ceną (która i tak zaskoczyła mnie na + w porównaniu z tą, która widnieje w Internecie)

Nature&Care- dostępność, cena, kolor ciemniejszy niż na opakowaniu, stan włosów nie jest tak świetny jak po farbie Biokap


Na celowniku mam już kolejną farbę- Herbatint (bez amoniaku, rezorcyny, parabenów, zapachu, perfum, alkoholu. Poczytacie o niej więcej TUTAJ. Paleta odcieni- TU. Cena- niecałe 40 złotych. 

Jej skład (zdjęcie- zamieszczone na blogu za  zgodą producenta):
źródło: http://www.herbatint.pl/sklad.php
Znacie te farby? Jakie jeszcze farby polecacie?

37 komentarzy:

  1. Biokap chodzi mi po głowie już od dawna..planuję niedługo trochę odświeżyć kolor na wiosnę, więc pewnie właśnie po niego sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie sa swietne:) Biokap odzywia i poprawia stan wlosów- jednak przy odrostach ma lekko inny odcien; z kolei Nature Care daje jednolity odcień, ale stan wlosow jest nieco gorszy niz po Biokapie

      Usuń
  2. Ja obecnie od kilku miesięcy nie farbuję. Nie denerwuje mnie odrost, tylko zastanawiam się, jak to będzie wyglądać za jakiś czas... na razie jakoś się nie rzuca w oczy, ale jak będę mieć linię oddzielającą w połowie twarzy, może to nie być zbyt ładne :P

    Może to 8N by mi pasowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowalam wrócic do natury, ale ja mam jasny popielaty i czułam sie ok- ladnie i naturalnie ale...tak...pospolicie...i zafarbowalam od nowa:)

      Usuń
    2. co do 8N wlasnie mysle o nim ale raczej na jesień- teraz slońce załatwi sprawę:)

      Usuń
  3. Polecam hennę od Lusha, ale tylko do ciemnych włosów, czyli raczej nic dla ciebie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myslałam o hennie bezbarwnej, ale ona daje bardzo ciepłe tony:/ a ja szukam chlodu:)

      Usuń
    2. Henna bezbarwna Khadiego ma refleks ciepławy. Fakt. Ale Logona (henna blond!) ma dwa odcienie - jeden ciepły i drugi chłodny.
      Wygląda jak proszek, robi się jak klasyczną henne - z proszku.


      Dlatego sie cieszę ze moge dziabnąć henne - na ciemnych jest łatwiej :)

      Usuń
  4. Świetny post! Spadł mi jak z nieba. Jestem tak niezadowolona z ostatniego farbowania, że właśnie zaczęłam się zastanawiać, co mogę zrobić, żeby następnym razem tak się nie denerwować. Dodaję do zakładek, dzięki! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam Cię serdecznie na wiosenne, słodko-czekoladowe rozdanie, organizowane przez:
    www.LifeWithTwoFaces.blogspot.com :) Do wygrania dwa zestawy: kosmetyki Balea i P2. (wiadomość publikowana w celach reklamowych, mająca na celu wypromowanie akcji, w przypadku naruszeniu regulaminu Twojej strony bardzo przepraszam)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja farbuję henną BAQ. Odkąd to robię moje włosy lśnią i wyglądają lepiej niż kiedykolwiek. Co ciekawsze, wiele osób myśli, że to mój naturalny kolor. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale trafiłaś z tematem... Moja pani doktor dzisiaj właśnie zaleciła mi farbowanie delikatniejszymi, "aptecznymi" farbami... Pewnie w ten sposób wrócę do naturalnego koloru włosów, bo czerwienie na paletach są za ciemne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a z jakiego powodu Ci zaleciła? masz coś ze skórą, albo alergie? przepraszam, że pytam, ale jak przeczytałam "pani doktor dzisiaj właśnie zaleciła..." to zaczęłam się zastanawiać i dociekać ;D hehe ja jestem alergiczką i dla mnie drogeryjne farby to istny koszmar, i mi też lekarka (alergolog) zaleciła farby apteczne głównie Color&Soin. Mówiła, że wiele jej pacjentek używa i nie ma problemów z alergią i podrażnieniami skóry. Mówiła nawet, że kobiety po chemioterapii mogą z niej korzystać i że gdzieś jest jakiś ośrodek SPA dla kobiet po chemio i tam również wśród zabiegów jest farbowanie właśnie color&soin ;) do mnie to przemówiło i teraz tylko tych używam :) pozdrawiam

      Usuń
    2. Mam problemy z tarczycą i pożaliłam się, że włosy lekko mi się przerzedziły - doktor powiedziała, że tarczyca ma na to wpływ, jednak radzi mi też stosowanie aptecznych farb. W tym momencie stosuję farbę fryzjerską Allwaves w kolorze 0.6 GP - to jest mocna czerwień, która na moich włosach jest stonowana i bardziej wiśniowa (mam bardzo ciemne naturalne włosy). Allwaves jest dla mnie dużo lepsza niż drogeryjne farby i nie zauważyłam zniszczenia włosów na długości i końcach (trzymam się tego, że lekkie przerzedzenie jest winą chorej tarczycy), ale jeśli mam mieć zakola ;| to już wolę wrócić do naturalnego koloru właśnie za pomocą Color&Soin (bo ta jest dostępna w aptece w mojej małej mieścinie, a cena nie urywa kieszeni ;D). pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy i przydatny post:) Od jakiegoś czasu myślę nad przerzuceniem się na delikatniejszą koloryzację. Spadłaś mi z nieba:)

    OdpowiedzUsuń
  9. oooo to farba dla mnie :) jak rozjaśniałam włosy to bardzo cierpiała na tym moja skóra głowy

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli farbowanie, to tylko u fryzjera.
    I kilka jaśniejszych pasemek wplecionych we włosy.
    Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nigdy wiecej chemicznych farb. Szkoda mi wlosow:)

      Usuń
  11. Od Nowego Roku przeszłam na produkty BioKapu od farby po szampony i odżywka. Mam zapas farby na pół roku i wtedy podejmę decyzję - co dalej :) Jednak jak na razie po 3 miesiącach jestem zadowolona, liczę że zejdę ze starego koloru. Widzę różnicę w kondycji włosów a produkty pielęgnacyjne szalenie przypadły mi do gustu.
    Sprawdzają się.

    Co do farby widzę różnice i to dość znaczne, choć są także minusy w moich przypadku. Nie mam porównania do innych firm tego typu, BioKap był pierwszą i jak na razie jedyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez jestem fanką odżywki, którą moje włosy pokochały :) A czy używałaś może szamponu przeciw wypadaniu włosów? ja właśnie zastanawiam się nad kupnem, ale najpierw chce pozbierać opinie!

      Usuń
  12. Liczyłam na taki efekt ja Ty... jak inne dziewczyny pisały, że włosy są miękkie, ładnie się układają, u mnie nic takiego nie nastąpiło, nie wiem czy Biokap nadaje się do bardzo suchych włosów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja siostra ma słabe i suche włosy i u niej Biokap też się nie sprawdził :/

      Usuń
    2. ja mam cienkie, suche słabe i u mnie super- może to zależy od odcienia?

      Usuń
  13. Niedawno wpadł w moje ręce, artykuł na temat farb Biokap. Wcześniej nie wiedziałam o ich istnieniu. Dzięki za rzetelną recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie słyszałam o firmie Biokap. Fajna recenzja. Bardzo przydatna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i maja fajne rudości- obie marki:);)

      Usuń
    2. Ja też wcześniej nie słyszałam o tej farbie, ale właśnie dzięki tej i kilku innym recenzjom postanowiłam spróbować i nie żałuję! NIe zauważyłam, żeby zniszczyła włosy, a są miękkie i ładnie lśnią. Jak dla mnie na razie nr jeden wśród farb! :)

      Usuń
  15. Dzięki, teraz w końcu zdecydowałam się na Biokap, jestem ciekawa też Herbatint. Moje włosy henny nie cierpią, a i roboty z tym co nie miara i jak dla mnie nie wygodna aplikacja, cena też wcale nie taka niska ;) Teraz farbuję L'Oreal Casting Creme Gloss, fajna farba, ale chciałabym coś mniej inwazyjnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam kiedyś casting, ale szczerze mówiąc nawet nie pamiętam jak sie sprawdził:)

      Usuń
  16. Jak dla mnie color and soin przebija biokap.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja używam Biokap od ponad roku, wtedy odstawiłam farby drogeryjne i zaczęłam bardziej uważać na to, co robię z włosami. Mogę z czystym sercem powiedzieć, że ta farba bardzo pomogła mi w regeneracji włosów, tak jak u Ciebie są gładkie i lśniące. Ja mam dość gęste włosy i wydaje mi się, że dodatkowo po tej farbie stały się bardziej, grube, takie mięsiste, co widać po obwodzie kucyka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam uczulenie na nikiel kobalt oraz chrom i pallad. Po przeczytaniu tego postu zastanawiam sie czy znajdują się one w BIOKAPIE?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. we wpisie zamieścilam zdjęcia skłdu obu produktów podane na opakowaniu:)

      Usuń
  19. Swietna alternatywa dla tych, które nie lubią nadmiaru chemii na głowie, czy gdziekolwiek indziej. Domyślam się jednak, że naturalne farby do włosów kosztują swoje. Szkoda, że receptury tego typu są olewane przez innych producentów - wtedy farby byłyby tańsze, i na pewno zdrowsze, dla środowiska też.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem czy słyszałyście, ale Joanna ma w ofercie od niedawna farby do włosów bez amoniaku Naturia perfect Color, są super tanie i podobno niezłe jak za tą cenę: http://www.joanna.pl/produkty/wlosy-all/koloryzacja-i-rozjasnianie/naturia-perfect-color

    OdpowiedzUsuń
  21. Ha, dobrze zrobiłam ryzykując i kupując Biokap :) Po zamieszczonej recenzji widzę, że nie tylko u mnie widać pozytywne efekty :)

    OdpowiedzUsuń

Nienawidzę być do czegoś zmuszana zatem:

Proszę o nie zostawianie komentarzy w stylu: polecam mój blog, zachęcam do obserwacji:)

Chętnie odwiedzę lub zaobserwuję Waszego bloga, jeśli dacie mi się poznać z innej- nie marketingowej strony;)